Nasze podejście
Optymalizacja to proces, a audyt jest jego punktem startowym
W marketingu internetowym łatwo o decyzje podejmowane na wyczucie: zmieńmy kolor przycisku, dodajmy więcej tekstu, przenieśmy stronę na nowy szablon. Czasem to działa, częściej przynosi przypadkowe efekty albo nie zmienia niczego, a koszt pracy i tak trzeba ponieść. Optymalizacja oparta na danych odwraca tę kolejność. Najpierw sprawdzamy, co dzieje się na stronie i w kampaniach, potem szukamy przyczyn, a dopiero na końcu proponujemy zmiany, których efekt da się zmierzyć.
Analityka i optymalizacja to dwie strony jednej pracy
Analityka odpowiada na pytanie „co się dzieje”: skąd przychodzą użytkownicy, co robią na stronie, w którym miejscu rezygnują i ile kosztuje pozyskanie klienta. Optymalizacja odpowiada na pytanie „co z tym zrobić”. Jedna bez drugiej nie ma sensu. Bez analityki optymalizacja jest zgadywaniem, a analityka bez optymalizacji kończy się raportami, z których nic nie wynika. Dlatego w każdym audycie z tego działu łączymy diagnozę z listą działań, które można od razu wdrożyć.
Najpierw dane, którym można ufać
Bardzo często pierwszym odkryciem audytu jest to, że liczby, na których firma opiera decyzje, są niepełne albo błędne. Transakcje liczone podwójnie, ruch z bramek płatniczych przypisywany jako osobne źródło, formularze kontaktowe, których wysłania nikt nie mierzy, baner zgód, który blokuje albo przepuszcza tagi niezgodnie z wyborem użytkownika. Zanim zaczniemy optymalizować cokolwiek innego, sprawdzamy, czy pomiar pokazuje rzeczywistość. Inaczej nawet najlepsza zmiana może wyglądać w raportach na porażkę, a nieudana – na sukces.
Liczby i obserwacja zachowań
Dane ilościowe z analityki mówią, ile osób zrobiło coś na stronie i w którym miejscu odpadło, ale rzadko wyjaśniają dlaczego. Odpowiedź często dają dopiero dane jakościowe: nagrania sesji, mapy kliknięć, pytania kierowane do obsługi klienta, opinie i krótkie ankiety. W audytach łączymy oba rodzaje informacji. Liczby wskazują miejsce, w którym warto się przyjrzeć, a obserwacja zachowań podpowiada, co dokładnie przeszkadza użytkownikom i jak to poprawić.
Priorytet: wpływ na wynik razy nakład pracy
Każdy audyt znajduje więcej problemów, niż da się naprawić od razu. Lista kilkuset błędów z automatycznego narzędzia nie pomaga podjąć decyzji, od czego zacząć. Dlatego każdą rekomendację oceniamy pod dwoma względami: jaki może mieć wpływ na cel biznesowy i ile pracy wymaga. Na początek listy trafiają zmiany o dużym wpływie i małym nakładzie, potem te o dużym wpływie i większym nakładzie, a drobiazgi, które niczego nie zmienią, oznaczamy jako opcjonalne.
- Szybkie wygrane – duży wpływ, mały nakład; wdrażamy w pierwszej kolejności.
- Projekty strategiczne – duży wpływ, duży nakład; planujemy w harmonogramie.
- Porządki – mały wpływ, mały nakład; robimy przy okazji innych prac.
- Do pominięcia – mały wpływ, duży nakład; zwykle nie warto ich wdrażać.
Audyt jednorazowy a stała optymalizacja
Audyt daje obraz stanu strony w określonym momencie. Wyszukiwarki, przeglądarki, zachowania użytkowników i oferta konkurencji zmieniają się jednak bez przerwy, a każda aktualizacja strony może wprowadzić nowe błędy. Dlatego po audycie proponujemy weryfikację wdrożenia, a tam, gdzie strona jest ważnym źródłem przychodów, stałą opiekę: monitoring kluczowych wskaźników, okresowe przeglądy i kolejne iteracje usprawnień. Nie jest to jednak warunek – wiele firm wdraża rekomendacje samodzielnie i wraca do nas na kolejny audyt po kilku miesiącach.
Ważne: audyt nie gwarantuje określonych pozycji w Google ani konkretnego wzrostu sprzedaży, bo wynik zależy także od wdrożenia, konkurencji i zmian w algorytmach. Gwarantujemy natomiast rzetelną diagnozę, uzasadnione rekomendacje i jasno opisane zadania.